Jak pracować z trudną młodzieżą

Maj 18, 2016 | BLOG | 0 komentarzy

Jak pracować z trudną młodzieżą

W audycji Pożyteczni.pl opowiadam o własnych sprawdzonych sposobach nawiązywania kontaktu z młodymi osobami, które mogą być spostrzegane jako trudne. Odnoszę się do swoim doświadczeń z pracy pedagoga, ale też i doświadczeń psychoterapeutycznych.

Swoje pierwsze zawodowe kroki stawiałam w świetlicy środowiskowej na warszawskiej Pradze. Tam zdobywałam pierwsze kompetencje z zakresu, jak pracować z trudną młodzieżą. Potem pojechałam na obóz profilaktyczny z dziećmi z trudnych rodzin. Kolejno pracowałam w świetlicach socjoterapeutycznych, z dziećmi ulicy w Rosji, z dziećmi z Tennyson Center w Denver, w Stanach Zjednoczonych, i w szkołach podstawowych i gimnazjalnych. Dzieci to słowo umowne, gdyż nieczęsto były to osoby na skraju dorosłości.

Czyja to trudność?

Moje wieloletnie doświadczenie potwierdza, że z każdą osobą da się nawiązać kontakt. Sztuką jest znalezienie odpowiedniej drogi – synchronizowania się do świata wewnętrznego osoby i obaw związanych z bliższym kontaktem z dorosłymi. Tak zwana trudna młodzież to osoby, które doświadczyły tak dużo krzywd ze strony dorosłych, że wypracowały sobie mechanizmy broniące przed kolejnym zranieniem. Mowa tu nie tylko o przemocy fizycznej, ale także – jeśli nie częściej – zawodzie, niedotrzymanych obietnicach, ignorowaniu głosu “nielata”. Bo przecież ryby i dzieci głosu nie mają.

Trudność w kontakcie z poranionymi osobami jest po stronie specjalisty bądź osoby z rodziny. Ta świadomość od razu uruchamia pytanie, jak pracować z trudną młodzieżą, na co zwracać szczególną uwagę. Trudność wynika jedynie z niezrozumienia intencji danej osoby i powodów, dla których nie zachowuje się w sposób ogólnie przyjęty. Perspektywa osoby poranionej jest inna. Dla niej utrwalone zachowania najwyraźniej wielokrotnie sprawdzały się jako skuteczna obrona przed krzywdą. I tak też się w niej zapisały – jako automatyczna reakcja przetrwania i bycia w kontakcie z innymi. Czy takie mechanizmy pomagają w życiu? Nie. Czy chronią? Tak. Ale jednocześnie odgradzają od tego, co dobre czeka na nie.

Jak rozpoznać emocjonalne zranienie?

Najprostszym testem jest sprawdzenie, czy dana osoba potrafi utrzymywać kontakt wzrokowy. Mówi się, że oczy to brama duszy. Osoby nieufne i wielokrotnie zranione będą unikały kontaktu wzrokowego. Będzie on dla nich nieprzyjemny i krępujący. Potrzeba czasu, by dana osoba uwierzyła, że jesteśmy przewidywalni. Wtedy też zacznie patrzeć nam w oczy. To będzie symptom wzrostu zaufania. Takie osoby będą też nas testować – sprawdzać, czy traktujemy ich na serio, czy zaraz nie znikniemy. Mogą być agresywne słownie, szybko zauważą naszą niespójność i brak autentyczności. Tu ważna jest wytrwałość i cierpliwość. No i nie wolno brać tych testów do siebie. To raczej lęk i nadzieja, że dobre i bezpieczne relacje są możliwe. A i też dla specjalistów olbrzymia pomoc w odkrywaniu w sobie obszarów niespójnych. Tak, tak! Praca z trudną młodzieżą rozwija nas wewnętrznie.

Budowanie bliskiej relacji i praca na zasobach przywiezione ze Stanów

Miałam przyjemność pracować w Tennyson Center for Children w Denver, gdzie doskonaliłam podejście nastawione na budowanie bliskiej relacji i wzmacnianie zasobów pokiereszowanych życiowo dzieci i młodzieży. Każde z nich miało przynajmniej dwie diagnozy psychiatryczne (w tym zespół stresu pourazowego), brało leki. Centrum było ośrodkiem o najłagodniejszym rygorze w Colorado – drzwi nie były zamykane, dzieci w każdym momencie mogły uciec (co też robiły), natomiast pracownicy mogli w przypadku zachowań agresywnych zastosować fizyczne obezwładnianie. Nie było za to obezwładniania mechanicznego i chemicznego. System terapeutyczny był dostosowany do potrzeb wychowanów i możliwości psychicznych pracowników. Nie był idealny, lecz realny. Współpracowałam w zespole terapeutów, superwizorów i pracowników socjalnych tak, by dzieci jak najszybciej mogły wrócić do rodzinnego środowiska. Codziennie odkrywaliśmy nowe kwestie związane z tym, jak pracować z trudną młodzieżą. Zdobyłam tam doświadczenia innowacyjne jak na obecne standardy pracy w Polsce, o których chętnie opowiadam na szkoleniach.

Ricky – co nie został psychopatą

Pewnego dnia trafil do Tennyson Center  Ricky. Latynos ok 10 lat z bardzo smutną i trochę niewiadomą przeszłością. Ricky przez lata wypracował sobie mechanizmy chroniące przez kontaktem i bliskością. Każdy kontakt wzrokowy odbierał jak zaczepkę – i robił się agresywny. W bezpośrednim kontakcie krzyczał i bywał agresywny. Cichł, gdy bawił się sam w swoim pokoju.  I dodatkowo miał tę paskudną formę ochrony – mazał kałem łazienki i odmawiał ich sprzątania. Oczywiście w sposób agresywny. Jest to już poważne zaburzenie. Po kilku miesiącach pracy byliśmy szczerze zrezygnowani (ja i pięcioro innych współpracowników). Nauczyliśmy się jakoś funkcjonować z Rickym. Tylko, że “jakoś” nie było dla niego ratunkiem. A my czuliśmy sie bezsilni.

Co dwie głowy, to nie jedna

I wtedy z pomocą przyszła nam superwizorka, któa nazwała mechanizmy, które rządziły zachowaniem Ricky’ego. On tak bardzo kojarzył kontakt z drugą osobą z krzywdą, że był bardzo skuteczny w zniechęcamiu do siebie. Wyobraź sobie uczucie, gdy słyszysz, że sześcioro dorosłych dało się zwieść nieświadomym mechanizmom dziesięciolatka.

Mieliśmy nazwać dobre rzeczy, które w nim widzimy. I nastała cisza. Nic. Po tych kilku miesiącach byliśmy przemęczeni i zrezygnowani. Superwizorka nie dawała za wygraną. Chyba wtedy udało nam się “urodzić” – ma ładny uśmiech. I tyle. Zadaniem każdego z nas było szukać okazji do wchodzenia w pozytywne relacje z Ricky’m. Cały czas mieliśmy też trzymać te same wymagania, co do tej pory. A to wiązało się z jego wybuchami agresji. I zbierz się tu w sobie po takim wybuchu, wycisz niechęć i szukaj okazji do przyjaznej rozmowy! Olbrzymi wysiłek emocjonalny z naszej strony szybko zaczął przynosić efekty.

Prowadził ślepy kulawego

Moim pomysłem było nauczenie Ricky’ego gry na gitarze. Pomysł sam w sobie dosyć zabawny, bo sama grać nie umiem. Jedynie “ucieczkę z wiezienia”, co raczej jest stukaniem po gitarze. Żadnego chwytu, czy linii melodyjnej. Zauważyłam, że Ricky jest zaintresowany gitarą jednego ze współpracowników. Nauczyłam go tej “piosenki”. Potem przychodziłam sprawdzić, czy pamięta. Chwaliłam. Ricky zaczął grać ją kolegom w klasie. Poszliśmy do innych dzieci, by mógł im zagrać. Można by powiedzieć, że głupota. Ale Ricky zaczął nawiązywać kontakty. Stały się one dla niego przyjemne i atrakcyjne. Ricky nadal bywał agresywny, odmawiał wykonywania prostych obowiązków. Długa droga przed nim jeszcze. O tym wszyscy wiedzieliśmy.

Po pół roku na wizytę do Ricky’ego i naszego zespołu przyjechał psychiatra stanowy, który badał go przed przyjazdem do nas. Z jego perspektywy zmiany były niewyobrażalne. Ricky przede wszystkich zaczął chcieć być w relacjach. Opowiadał o tym, co potrafi, o nas. Wtedy też usłyszeliśmy, że udało się nam uchronić go od rozwoju zaburzeń psychopatycznych. Stał się cud. Jeden z wielu, w jakich miałam możliwość brać czynny udział w Tennyson Center.

 

Zapraszam do obejrzenia programu Pożyteczni.pl w TVP o pracy z młodzieżą na warszawskiej Pradze. Będzie o pracy muzyką, dramą, autentycznym kontakcie pedagoga ulicy. Z Jolantą Fajkowską rozmawiam o budowaniu więzi z życiowo doświadczoną młodzieżą i wadze każdego dobrego kontaktu.

Link do programu Pożyteczni.pl tutaj.

0 komentarzy

Polub i bądź na bieżąco: