Medytacja w szkolnej ławce
Medytacja w szkole. Sposób na niekończące się rozmowy uczniów na lekcji
W zeszłym roku szkolnym przeanalizowałam treść uwag pisanych przez nauczycielki do rodziców. Inspiracją stała się rozmowa z rodzicami ucznia gimnazjum, w którym pracuję. Nie wiedzieli oni, jak reagować na wiadomości otrzymywane w elektronicznym dzienniku.
Zaintrygowało mnie, jakie komunikaty wysyłają nauczycielki. (Zdecydowana większość grona pedagogicznego to kobiety, dlatego też używam formy żeńskiej.) A przecież każda z nich ma swój charakterystyczny styl wychowawczy. Nieczęsto mają odmienne oczekiwania, co do współpracy i zaangażowania rodziców w wychowanie. Rodzic z drugiej strony ma swoje wyobrażenie, jak chce wychowywać dziecko i wspierać (bądź nie) w tym szkołę.
Poza ciekawością motywował mnie pragmatyzm. Rozwiązywanie konfliktów uczniowie-nauczyciele-rodzice zajmuje dużo czasu i energii. Zaognione konflikty podnoszą poziom stresu i łatwość domagania się rozwiązań kategorycznych. Rozsupłanie trwających już jakiś czas nieporozumień, nadinterpretacji jest możliwe, choć zdecydowanie preferuję działania profilaktyczne.
Medytacja w szkole – zatrzymać falę uwag
Przeanalizowałam uwagi wysłane librusem w klasach 1 i 2 gimnazjum od końca września do końca marca 2017. W sumie nauczycielki wysłali 68 uwag. 40 z nich bezpośrednio dotyczyło rozmów na lekcji. Średnio przypadała 1 uwaga na ucznia. Ponad połowa uczniów nie otrzymała uwagi w ogóle. Rekordzista otrzymał ich 8. Ale nauczyciel zanim wyśle uwagę do rodziców, co najmniej kilkakrotnie ją wypowie do ucznia. A więc słownych upomnień będzie dużo więcej. Spora część z nich dotyczy trudności uczniów w koncentracji na zadaniu, bądź niekontrolowaniu wypowiadanych słów. Coraz częściej widzę uczniów, którzy wciąż zadają nauczycielce pytania. Nie oznacza to, że oczekują na nie odpowiedzi. Jakby koncentrowanie uwagi na sobie i zabieranie przestrzeni było sprawnością samą w sobie. Czym się ją wypełni, przestaje mieć znaczenie.
Uczniowie zapytani o rozmowy na lekcjach, sami argumentują to w ten sposób:
- kontynuuja rozmowy z przerwy
- chcą byc zauważeni przez rówieśników
- ciężko im się powstrzymać od komentowania tego, co mówią koledzy
- próbują rozproszyć uwagę, by ukryć, że nie są przygotowani
- mają przyzwolenie (lub brak reakcji nauczyciela) na natychmiastowe zaspokajanie swoich potrzeb/zachcianek (toaleta, telefon do mamy, rozmowa – coś pilnego musi teraz powiedzieć).
Medytacja w szkole – autentyczny kontakt zamiast Internetu
Często mam poczucie, że dzieci i młodzież stają się w pewnym sensie ofiarami cyfryzacji świata. Są atakowane dźwiękami, migawkami. Wirtualna zmiana dzieje się za dotknięciem jednego palca. Jest to zmiana pozorna. Dzieci jednak o tym często nie wiedzą. Naśladują więc świat, którym są atakowane z ekranów telefonów, telewizorów i monitorów. Wyobraźmy sobie klasę jednorękich bandytów – mam na myśli maszyny do hazardu. Świecą, wydają dźwięki, są kolorowe i zwracają na siebie uwagę. Wszystkie naraz. Takie mam poczucie, jak wchodzę do niektórych klas.
W klasach 7ych uczniowie podawali, że dziennie spędzają 1 do 4 godzin dziennie w internecie. Elektronika staje się autorytetem, co do sposobu reagowania. Dostęp do niej jest jak walka o ważną relację. Naśladowanie efektów elektroniki przynosi niekontrolowane mówienie, rozproszenie i skoncentrowanie na byciu widzianym/ą. Tak, jakby miało to potwierdzać, czy jesteśmy atrakcyjną aplikacją. Efektem jest fala osobowości narcystycznych. Coś, o czym mówiono w Stanach już kilka dobrych lat temu.
Medytacja w szkole – od impulsywności do refleksji
Impulsywność (reaktywność) jest cechą charakterystyczną dla rozwoju emocjonalnego dziecka do 9 roku życia. Refleksyjność i powstrzymywanie impulsów jest umiejętnością, które dzieci powinny ćwiczyć od 9 roku życia. Pewnie nie tylko ja znam osoby już dawno po 9 roku życia, które nie opanowały umiejętności poskramiania emocji i nadal ulegają impulsom. Wysoka impulsywność może prowadzić do podejmowania zachowań ryzykownych. Zwiększone jest ryzyko uzależnień. Świat idzie do przodu i wygląda na to, że nie wrócimy do idei wielopokoleniowych rodzin. Może więc nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Nadchodzi epidemia samotności.
Chciałam odpowiedzieć na pytanie: jak uczyć refleksyjności młodzież w szkole? Jak zatrzymywać niekończące się rozmowy na lekcjach?
Stąd też rozpoczęłam pracę nad włączaniem medytacji do życia młodzieży. Medytacja (najogólniej mówiąc) to sposób na odnalezienie spokojnego miejsca w sobie. To technika oddechowa niezwiązana z konkretną religią bądź filozofią (choć jest wykorzystywana w praktykach religijnych). Poprzez medytację można nauczyć się koncentrować swoje myśli w jednym punkcie, dzięki czemu stają się one uporządkowane i twórcze.
Wynikiem praktyk medytacyjnych u dzieci powinny być większa samoświadomość, wiara w siebie i swoje możliwości.
Medytacja wydaje się najprostszym i ogólnodostępnym sposobem odzyskiwania wpływu na swoją aktywność poprzez uczenie się wyciszania umysłu. W roku ubiegłym miałam też okazję zrealizować kilkukrotnie medytacje z poszczególnymi klasami.
Oto co niektórzy uczniowie mówili po nich:
Bardzo dobry pomysł. Można się wyciszyć. Brakuje czegoś takiego w szkole.
Ciekawy pomysł na rozwiązanie problemu.
Lepiej pomedytować niż siedzieć bezczynie na lekcji i nie móc się skupić.
Bardzo dobry pomysł, ale nauczyciele mogą mieć z tym problem. Powodzenia!
Uważam, że jest to bardzo dobry pomysł, ale wymagający praktyki. Myślę, że powinno być więcej lekcji o tym, jak radzić sobie ze stresem, problemami, brakiem koncentracji.
Medytacja w szkole – przynosi pozytywne efekty
Na świecie jest coraz więcej szkół, które w różnych formułach wprowadziły medytację. Jedną z nich jest szkoła w Baltimore. Medytacja stała się sposobem na odzyskiwanie kontroli nad swoim umysłem i emocjami. Zdolność do rozpoznawania stanów emocjonalnych, spowalnianie oddechu i przeżywanie emocji zwiększyło u dzieci poczucie sprawstwa i wpływu na swoje zachowanie. W przeciągu kilku miesięcy zachowania agresywne wśród uczniów zmalały prawie do zera. Zobacz krótką relację nauczycieli i uczniów dotyczącą medytacji tutaj.
Uczniowie w Baltimore oprócz pracy z umysłem, ćwiczą także uwalnianie napięć i stresu poprzez jogę i zajęcia rozciągające. Dbanie o psychikę stało się elementem edukacji i profilaktyki. W Polsce pewnie będziemy musieli trochę na to poczekać.
Medytacja w szkole – wyniki badań
Są już też pierwsze badania dotyczące wpływu medytacji na dzieci i młodzież.
Eksperyment Maharishi University of Managment, USA objął 189 uczniów szkoły średniej, z czego125 ochotników zajmowało się medytacją. Pozostali stanowili grupę kontrolną. Po roku okazało się, że 41 proc. uczniów poświęcających medytacji 20 minut dziennie – rano i wieczorem – poprawiło swoje wyniki w nauce w porównaniu do 15 proc. uczniów, którzy nie zajmowali się medytacją.
Zgodnie z badaniem przeprowadzonym przez „Journal of the American Academy of Child & Adolescent Psychiatry” między rokiem 2003 a 2012 u ponad 2 milionów dzieci w USA zdiagnozowano ADHD – w większości u dzieci poniżej 6 roku życia. Okazało się również, że czynnikiem łagodzącym tę przypadłość jest właśnie medytacja. Ponadto, u medytujących dzieci zauważono także poprawę relacji z rodzicami, lepsze poczucie własnej wartości. 50% z dzieci, która leczyła się farmakologicznie, zupełnie odstawiła leki.
Medytacja w szkole – korzyści
Wiele badań psychologicznych i neurologicznych potwierdza, że praktyka uważności ma korzystny wpływ:
sprawia, że muzyka brzmi lepiej,
pomaga nawiązać lepszy kontakt z sobą i innymi osobami,
uczy akceptacji samego/mej siebie,
poprawia zdolność koncentracji,
pomaga poradzić sobie z uzależniającymi i natrętnymi myślami,
Medytacja w szkole – początki
Po raz kolejny w swym życiu mam możliwość połączenia pasji z pracą. Swoją własną podróż z medytacją rozpoczęłam wiele lat temu. Środowisko nauczycieli mi sprzyja, uczniowie wyrażają chęć uczestnictwa. Zaczynamy raz w tygodniu po 15 minut. Trzymajcie kciuki!
Przeczytaj także:
Jak medytacja i odosobnienie rozwija duchowo
Intuicja – wewnętrzny głos mądrości
Jak stworzyć własne Miejsce Mocy



